A+ A A-

Jestem puszysta, czy Plus Size?

Znajomi mówią o mnie „XL-ka”, „Plus Size” i ... o zgrozo „PuszystaCry. Dziewczyny o nieco większych gabarytach ciała nie cierpią tego ostatniego określenia uważając, że tak mówiło się na ich babcie. No cóż. W gruncie rzeczy nie jest ono obraźliwe, a jedynie definiuje nasze wymiary. Mnie osobiście kojarzy się dość pozytywnie. Słysząc słowo „Puszysta” w moich wspomnieniach natychmiast pojawia się mój puszysty kot z dziecięcych lat, którego uwielbiałam. To całe zamieszanie wokół tego słowa jest bardzo dziwne. W pewnym stopniu można zrozumieć buntowniczy charakter młodych dziewczyn, które starają się od niego uciec, ale dlaczego tak chętnie przyjmują za wartość najwyższą Plus Size pochodzące z języka angielskiego. Czyżby wynikało to z tego, że nasze społeczeństwo wciąż jest mocno kosmopolityczne i uwielbia wszystko to, co jest obce? Przecież mamy teraz 5 minut polskości i najlepiej sprzedają się produkty, na których widnieje napis „Wyprodukowano w Polsce”. Jeżeli więc określenie „Kobieta Puszysta” nie podoba się młodym dziewczynom, dlaczego nie pokusiły się o rozpropagowanie innego sformułowania?

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS